Zapraszamy na nowe forum, to forum jest obecnie jako archiwum i historia

 

www.niepijemy.pl

 

 

 
Dzielimy się tutaj swoimi doświadczeniami i sugestiami jakie posiadaliśmy w trakcie naszego pijanego życia jak i na drodze naszego trzeźwienia. Mówimy o sobie, nie o innych.

Idiotyczne pytania pojawiające się w procesie trzeźwienia.

Więcej
2019/05/20 09:14 #141 przez hipek
Waldku jeżeli dla Ciebie Wielka Księga to teoria to OK. Jeżeli wyleczenie setki tysięcy alkoholików o których mówi WK to teoria. To nie zamierzam z Tobą dyskutować. Rozmowa jest bezcelowa. Nie muszę już nikomu niczego udowadniać.
Podziwiam ludzi którzy wiedzą jak pisać i co pisać, co pomoże alkoholikowi. Ja nie wiem. Nie jestem Bogiem.
Dzielę się swoim doświadczeniem. Żyję w prawdzie. Z czyimś doświadczeniem nie mogę dyskutować bo to jest jego doświadczenie. To przeżył. Jeżeli komuś pomogły kiszone ogórki i dzięki nim wyzdrowiał z alkoholizmu to dlaczego mam mu nie wierzyć? Bo mi nie pomogły?
PD
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: kotnaboso

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • lilo150
2019/05/20 09:17 #142 przez lilo150
jestem alkoholikiem więc nie piję, nie piję ponieważ jestem alkoholikiem. Nie czuję potrzeby zadawania sobie jakichkolwiek idiotycznych pytań z tym związanych ani tym bardziej udzielania na nie odpowiedzi.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Waldek
2019/05/20 09:21 #143 przez Waldek

siwy napisał: Kim jesteś człowieku ? czy Kim jesteś alkoholiku ?
No właśnie co wybierasz.

Odpowiedź jest bardzo prosta Siwy-Jestem człowiekiem który zachorował na chorobę zwaną Alkoholizmem,a z uwagi na to,że jest to choroba nieuleczalna,wiem,że stałem się alkoholikiem.Konkretnie,po terapeutycznemu nazywa się to Tożsamością Alkoholika...a sięgając wyżej-Świadomością...
Bardzo pragnę normalnie,szczęśliwie żyć...i absolutnie nie przeszkadza mi w tym fakt,że Jestem Alkoholikiem...i absolutnie nie odbiera mi cech człowieczeństwa...powiem więcej-Z Każdą Chwilą Swojego Życia Pragnę Zasługiwać Na Miano Bycia Człowiekiem %%- Pozdrawiam @};-

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • chris661211
2019/05/20 09:27 #144 przez chris661211
chris661211 odpowiedział(a) w temacie Idiotyczne pytania pojawiające się w procesie trzeźwienia.
Hipek, A co to znaczy "być prawdziwym alkoholikiem"? Mam rozumieć, że są też nieprawdziwi alkoholicy?

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2019/05/20 09:41 #145 przez ursa
Porownanie alkoholizmu do alergii moim zdaniem jest bardzo trafne. Dzis co prawda alergie da sie wyleczyc, a alkoholizmu nie i co do tego wole nie miec watpliwosci. Jesli mam alergie to objawy tej choroby wystepuja tylko w momencie kiedy moj organizm bedzie mial stycznosc z alergentem, proste. Jesli mam uczulenie na pomarancze to nie jem pomaranczy i pozostaje zdrowa. Tak samo z alkoholizmem; dopoki nie wprowadze do mojego krwioobiegu alkoholu to pozostaje zdrowa. I na tym polega tzw. alergia na alkohol, to porownanie a nie diagnoza.
Pozdrawiam @};-

" Wszystko czego kiedykolwiek pragnąłeś, jest po drugiej stronie lęku"
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: kotnaboso, Waldek, Zakapior

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2019/05/20 10:11 - 2019/05/20 10:23 #146 przez Tomoe
Faktem jest, że w książce "Anonimowi Alkoholicy" wielokrotnie mówi się o uzdrowieniu lub wyzdrowieniu z alkoholizmu, ale jest tam również napisane: "Nie wyleczyliśmy się z alkoholizmu. To, co naprawdę mamy, jest codziennym wytchnieniem, które otrzymujemy, jeśli zachowujemy dobrą duchową kondycję." (Anonimowi Alkoholicy, wydanie IV, str. 86)

To jeden z paradoksów zawartych w tej książce. O jakie "codzienne wytchnienie" chodzi? O wytchnienie od choroby.

Zatem na pytanie czy wyzdrowiałam z alkoholizmu odpowiadam: tak.
Czy się z niego wyleczyłam? Nie.
Otrzymuję codziennie w darze jeden dzień życia w zdrowiu, jeśli dbam o swoją dobrą kondycję duchową. kwiaaatek

Dodam jeszcze, że szczegółowy opis tego, co rozumie się przez wyzdrowienie z alkoholizmu, zawierają tak zwane "obietnice 9 kroku" i "obietnice 10 kroku" opisane w IV polskim wydaniu WK na stronach 84 - 86.

Mądrzy ludzie to ci, którzy słuchają innych mądrych ludzi i zmieniają zdanie. (Hal Wyler)
Ostatnia edycja: 2019/05/20 10:23 przez: Tomoe
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: kotnaboso, Waldek, Zakapior, Alex75

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Waldek
2019/05/20 11:06 #147 przez Waldek
Przemawia do mnie to,co napisałaś Alicjo-Wyzdrowienie- Tak.Wyleczenie- Nie...
Program 24 pomaga skupiać się na TU i TERAZ,wiedząc o tym-Kim Jestem...Dzięki temu Programowi-Właśnie Dzisiaj-,który stosuję w swoim życiu od pierwszego dnia mojej trzeźwości,do dnia dzisiejszego,w chwili obecnej jestem uwolniony od Obsesji Picia...czyli-Czynna Choroba Alkoholowa mnie nie dotyczy.W tym momencie,nie mam tzw.Problemu Alkoholowego-a więc-Jestem Zdrowy,czyli Wyzdrowiałem na chwilę obecną.Lecz będąc Świadomym,czym jest Choroba Alkoholowa,czyli,Jest Nieuleczalna...wiem w danym momencie-Kim Jestem,że Jestem Alkoholikiem-Trzeźwiejącym Alkoholikiem (lub jak kto woli-Trzeźwym Alkoholikiem).Reasumując-Wiem,że Choroba Alkoholowa jest Nieuleczalna...lecz równocześnie Wiem,że mogę z nią żyć-Uwolniony Od Obsesji Picia-Czyli Być Zdrowym,Zdrowieć- na Duszy,Ciele i Umyśle...

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Pietruszka
2019/05/20 21:11 #148 przez Pietruszka
Wielu nieuzaleznionych żyje dużo gorzej niż my z chorobą alkoholową. Nie nazwałbym nas wybrańcami, ale na pewno jesteśmy bliżej znalezienia szczęścia i spokoju (w tej kolejności). Codzień mamy na to 24h. Ja swoje dziś wykorzystałem. A Wy?

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2019/05/20 21:39 #149 przez Moni74
Kocie ale Ty pytania zadajesz :lol: Na niektóre coś odpowiem, na te pozostałe to odpowiedzi zachowuję dla siebie, nie chce mi się nimi dzielić:)

Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: kotnaboso

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2019/05/20 22:14 #150 przez Randia
Pozwolę sobie zabrać głos w tej sprawie, choć bezpośrednio mnie nie dotyczy. Jestem osobą współuzależnioną i wydaje mi się, że sam termin : alkoholik w stosunku do osób niepijących jest taki trochę niewłaściwy.Przecież osobę która wiele lat paliła papierosy lecz od kilku lat ich nie pali nie nazywamy palaczem. Nawet osoby która "ćpała" przez wiele lat, potem terapia i teraz od pewnego czasu nic nie bierze nie nazywamy narkomanem. Dlaczego w stosunku do osób które często od wielu lat nie miały alkoholu w ustach, żyją, cieszą się życiem używamy określenia: alkoholik. To moim zdaniem trochę niewłaściwe. Wiem, że tak jest przyjęte, ale to trochę dziwne.W momencie kiedy człowiek nie pije alkoholu ( z różnych powodów) jest abstynentem.Jedni są abstynentami bo alkohol im nie smakuje, innym szkodzi na żołądek, jeszcze inni ślubowali przed Bogiem, ktoś z powodu np. nadciśnienia....a jeszcze inny bo jest uzależniony. Ale wszyscy niepijący są w tym momencie abstynentami.Tak myślę.
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: kotnaboso, hipek, Killgrave

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Tsubasano
2019/05/21 05:15 - 2019/05/21 05:18 #151 przez Tsubasano
Nie bardzo interesuje mnie to, czy alkoholizm jest czy nie jest wyleczalny i w jakim sensie. I nie bardzo zajmuję sie tym, czy jestem prawdziwym alkoholikiem, czy może nie do końca. Abstynencja jest dla mnie o niebo lepsza od picia. Latami męczyłem się usiłując kontrolować moje przywiązania czy uzależnienia (jak zwał tak zwał). Jak się napiję, to jazda dookoła ronda zacznie się od nowa. Jak zwykle. Czy mam na to gwarancję, dowód? Nie. Mam tylko subiektywną pewność, której będę się trzymać jak pijany płota.

A jeżeli jednak mogłbym wypić piwo, albo lampkę wina i nic? Na dzisiaj już nie widzę żadnych korzyści płynących z takiej opcji.

Na początku trzeźwienia bałem się, że bez alkoholu zostanę smutasem. Wydawało mi się, że tylko alkohol może mnie przed tym obronić. Bałem się, że będę wcześniej wychodzić z imprez, że zaczną mnie nudzić rozmowy z pubach itd. I to się rzeczywiście stało, tylko że mam to gdzieś, jest mi z tym dobrze i inni też niespecjalnie się tym przejmują.

Tak, myśl czy wręcz obsesja napicia się czasem wraca. Cieszę się, że jak na razie nienawidzę tych myśli, nie flirtuję z nimi, nie traktuję jak stare dobre przyjaciółki, ale jak zdrajców, kłamców, agenturalne ścierwo. I niech tak zostanie.
Ostatnia edycja: 2019/05/21 05:18 przez: Tsubasano

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2019/05/21 06:14 #152 przez szekla
Randia napisał:

Dlaczego w stosunku do osób które często od wielu lat nie miały alkoholu w ustach, żyją, cieszą się życiem używamy określenia: alkoholik.

Sęk Randio jest w tym, że nie używam określenia Alkoholik wobec innych. Używam go wobec siebie bo za Alkoholiczkę się uznałam, taki mój wybór. Świadomość tej choroby pomaga mi być dzisiaj trzeźwą.
Nie czuję się przez to gorsza od innych.
To takie proste, prawda? Choć droga do tej prostoty jest kręta i długa ale to w niej jest właśnie piękno :grin:

Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: andrzejej, kotnaboso

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2019/05/21 06:25 #153 przez Killgrave

Randia napisał: wydaje mi się, że sam termin : alkoholik w stosunku do osób niepijących jest taki trochę niewłaściwy


bo z trzeźwienia uczyniono też religię w której parafian określa się alkoholikami a sam alkohol ma cechy bóstwa przed którym należy czuć bojaźń i szacunek pokornie schylając przed nim głowę i nigdy nie patrząc mu w twarz
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: kotnaboso, hipek

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2019/05/21 07:32 #154 przez Marta74
No nie wiem Kill, ja tam odkąd nie pije, nie uważam alkoholu za nic innego, jak za płyn, który mi szkodzi, nie pije go, podobnie jak np.domestosu. Nie traktuję alkoholu jak bóstwa, nie czuję przed nim strachu, ani szacunku. Żyje sobie wcale nieźle, nie narzekam, alkohol był, jest i będzie, ja umiem żyć bez niego. Pozdrawiam Cię serdecznie :grin:
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: Jurek, ursa, kotnaboso, Tomoe, Waldek, Zakapior, hipek, Killgrave

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Waldek
2019/05/21 07:44 #155 przez Waldek

Killgrave napisał:

Randia napisał: wydaje mi się, że sam termin : alkoholik w stosunku do osób niepijących jest taki trochę niewłaściwy


bo z trzeźwienia uczyniono też religię w której parafian określa się alkoholikami a sam alkohol ma cechy bóstwa przed którym należy czuć bojaźń i szacunek pokornie schylając przed nim głowę i nigdy nie patrząc mu w twarz

Ciekawą teorię wysnuwasz Kilgrave x_x bnggfgbfb ...tylko że,w moim pojęciu,nie mająca nic wspólnego z rzeczywistością.A konkretnie,to ma się u mnie tak-Wobec alkoholu okazuję całkowitą obojętność...bo to taki związek chemiczny którego nie "tykam"...no bo PO CO?,żeby ponownie stać się czynnym alkoholikiem i cierpieć?Mi całkowicie wystarczy fakt,że jestem Trzeźwiejącym alkoholikiem...i niech tak sobie to TRWA i TRWA do końca moich dni...Fajnie jest być Trzeźwym...i postrzegać Świat Takim,Jakim Jest W Rzeczywistości :muza:

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2019/05/21 09:01 #156 przez hipek
Oczywiście Killgrave. Alkohol dla wielu alkoholików to bóstwo a alkoholizm to religia. Alkoholik to takie cacuszko do oglądania. Patrzcie jaki jestem dzielny. W tej religii nie wolno trzymać w domu kieliszków, ad rana do wieczora trzeba się modlić by się nie napić, jakieś wyzwalacze, głody, przy mnie nie wolno pić a nawet mówić o alkoholi, zdrowe egoizmy, twarde miłości itd. Bo to by się dzisiaj nie napić jest najważniejsze. Nie ważne, że córka urodziła mi wnuczka, że spaceruję po plaży, mam fajną pracę. Najważniejsze jest jedno i wokół tego kręci się moje życie. Dzisiaj nie napić się. Choroba alkoholowa jest jedyną z chorób którą można wyleczyć, a z której nie można wyzdrowieć (albo odwrotnie). Nie ma takiej drugiej choroby. Bóg może wszystko. Może wyleczyć każdego z nas z każdej choroby, prawie każdej. Tylko alkoholizmu nikogo nie potrafi wyleczyć. Killgvare -niestety to jest choroba nieuleczalna- kropka. Nawet wymyślano takie słowa jak uzdrowiony, ozdrowiały by tylko nie napisać wyleczony, zdrowy. To są synonimy ale my tego nie uznajemy. Trzeźwiejemy do końca życia i nietrzeźwi w chwale pożegnamy ten świat. Killgvare słyszałeś o jakiejś innej chorobie, z której można się wyleczyć, a nie można wyzdrowieć? Ja takiej nie znam.
Jest tylko jedna choroba, CHOROBA ALKOHOLOWA to moja ukochana, to cacuszko które muszę codziennie pielęgnować by inni nie zapomnieli, że JA jestem alkoholikiem. Czy jest coś ważniejszego na świecie?
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: kotnaboso, Zakapior, Killgrave

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2019/05/21 09:16 #157 przez hipek
Chris pytałeś co oznacza być prawdziwym alkoholikiem. Przepraszam, że tak późno odpisuję.
Trochę to masło maślane ten prawdziwy alkoholik. Chodzi o to, że wiele osób spożywających alkohol nie wie czy jest alkoholikiem czy nie. Na terapie mitingi aa przychodzą też pijaki, nie alkoholicy. Mają prawo? Mają. Bo jedynym warunkiem uczestnictwa jest pragnienie zaprzestania picia. Każdy alkoholik jest lub był pijakiem nie każdy pijak to alkoholik. Bill W WK napisał jak to sprawdzić. Coś takiego wejdź do baru i spróbuj pić w sposób kontrolowany, przestań nagle pić i wyjdź z baru. Spróbuj tego nie raz ale wielokrotnie. W krótkim czasie przekonasz się czy masz problem.
Oczywiście nie polecam nikomu tego sposobu. Ja nie musiałem próbować. Kto normalny pije denaturat, brzozową czy warsa. Ja piłem. Nie miałem problemu ze zdiagnozowaniem siebie. Pijak który nie jest alkoholikiem, może przestać pić na skutk jakiejś krytycznej sytuacji. Choroba, wypadek który spowodował, rozwód. Prawdziwy alkoholik dalej będzie pił choć być może po jakiejś przerwie.
PD
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: kotnaboso, Marta74, Zakapior

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Grzegorz
2019/05/21 10:38 #158 przez Grzegorz
moja terapeutka powiedziała mi kiedyś: "każdy mój kolega po fachu zna przynajmniej jednego alkoholika, który wrócił do kontrolowanego picia." Nie sprawdzę tego, nie wiem, czy prawda.

Jest tu kilka kłopotów, a do najważniejszych należy: nie mówić o możliwości ograniczenia, bo większość będzie chciała z niej skorzystać i może mieć to dla niektórych bardzo poważne konsekwencje. Łatwiej więc używać słów "nigdy, żaden". Być może jest to najlepszy sposób, jaki dotąd wymyślono na ratowanie wielu żyć.

Poza tym abstynencja ma sama w sobie miliony zalet w oderwaniu od jakiejkolwiek choroby, więc część ludzi, którzy doznają pozytywów nie-picia nie chce i nie potrzebuje słyszeć o możliwości "picia trochę". Są w tym tak samo zdrowi, jak zdrowi są ci, którzy nigdy nie nadużywali i również utrzymują abstynencję płynącą ze swoich przekonań.

Moim zdaniem - wiem, że wielu się z nim nie zgadza - jest fatalnym sposobem wrzucanie wszystkich do jednego wora i "straszenie śmiercią za przerwanie abstynencji piwem", bo wielu, łącznie ze mną, pragnie uporządkować swoje życie, którego alkohol był jednym z destruktywnych elementów, nie czują się jednak zagrożeni tak bardzo i wymagają innego języka i metod, w przeciwnym razie są odstraszani i trafiają do tego wora dopiero wtedy, kiedy rzeczywiście już do niego pasują, czyli za późno.

"Trzeźwienie do końca życia" jest poronionym pomysłem, który z alkoholików, którzy zaprzestali picia robi semantycznie kaleki. Człowiek po dwu, trzy, cztero letniej pracy nad sobą pod wieloma względami osobowościowo może stać wyżej od osoby "zdrowej", nie ma więc żadnego powodu kazać mu w dalszym ciągu "trzeźwieć" zamiast rozwijać się. Językiem opisujemy świat, w którym żyjemy. Jedno wpływa na drugie.

Moje osobiste pytanie do samego siebie: czy kiedy myślę o kontrolowanym piciu to czy chciałbym się napić "normalnie", czy chcę czerpać radość płynącą z uprawiania nałogu, czyli smak piwa, lekki procent i TO COŚ JESZCZE, czy smak i procent wystarczą. I nie wiem, czy bez "tego czegoś jeszcze" rzeczywiście mi się chce...

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Waldek
2019/05/21 12:13 #159 przez Waldek

Grzegorz napisał: moja terapeutka powiedziała mi kiedyś: "każdy mój kolega po fachu zna przynajmniej jednego alkoholika, który wrócił do kontrolowanego picia." Nie sprawdzę tego, nie wiem, czy prawda.



"Trzeźwienie do końca życia" jest poronionym pomysłem, który z alkoholików, którzy zaprzestali picia robi semantycznie kaleki. Człowiek po dwu, trzy, cztero letniej pracy nad sobą pod wieloma względami osobowościowo może stać wyżej od osoby "zdrowej", nie ma więc żadnego powodu kazać mu w dalszym ciągu "trzeźwieć" zamiast rozwijać się. Językiem opisujemy świat, w którym żyjemy. Jedno wpływa na drugie.

Witam Cię Grzegorzu :czesc: Jestem Waldek alkoholik.
Moim zdaniem,Twoja terapeutka całkowicie mija się z prawdą ponieważ nie ma takiej możliwości(doświadczałem tego wielokrotnie na sobie) aby alkoholik powrócił do tzw.Picia Kontrolowanego...
Natomiast,jeżeli chodzi "o trzeźwienie do końca życia"...to ja jestem tego żywym przykładem,trzeźwieję bowiem od pierwszego dnia mojego niepicia,do chwili obecnej(ponad 28 lat)...i bynajmniej,nie czuję się kaleki a wręcz odwrotnie...Swoje Trzeźwienie utożsamiam z ciągłym Rozwojem Osobistym polegającym na nieustannym Oczyszczaniu Siebie z wszelkich przywar,złych przyzwyczajeń,wszelkiego zła zgromadzonego w moim sercu.Poprzez swoje trzeźwienie,nieustanne trzeźwienie,staję się lepszą wersją Waldka...czyli,staję się lepszym od siebie samego.Reasumując-Dla mnie Trzeźwienie to Nieustanne Dążenie do Trzeźwości...Pozdrawiam @};-

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Grzegorz
2019/05/21 12:36 #160 przez Grzegorz
myli mnie słowo "trzeźwienie", bo to znaczy, jakbyś trochę wciąż był pijany
wzrastać do końca życia, codziennie po trochu? - nic lepszego na świecie. Nazywaniem tego trzeźwieniem wydaje mi się dziwne. Trzeźwiejesz z czego 28 rok? Bo przecież nie z alkoholu? Chyba, że z Waldka trzeźwiejesz, to rozumiem, w takim znaczeniu wszyscy wzrastając trzeźwiejemy z siebie samych, z tym, że z alko mało ma to wspólnego. Rozumiem nazywać w ten sposób pierwsze miesiące, niech będzie, że pierwsze lata. Po 28 chyba już przerobiłeś swój kłopot, charakter, przeszłość na wylot i jesteś w zupełnie innym miejscu, niż prawdopodobnie byłbyś, gdybyś w ogóle nigdy nie pił, a przez to nie podjął się wyprawy w głąb siebie. Rozumiem, że nie przeszkadza ci to nazewnictwo, może nawet pomaga, mnie dziwi.

A co do terapeutki to skąd wiesz, że się myli? Jak sprawdziłeś? Powołujesz się na pewno na terapeutów i WK, gdy mówią to, w co wierzysz. Okazuje się, że są ludzie z tymi właśnie uprawnieniami, wieloletnim doświadczeniem, którzy myślą inaczej i - o zgrozo - mają inną wiedzę.

Gratuluję trzeźwości, decyzji i tak skutecznego podążania szlakiem

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2019/05/21 12:45 #161 przez Zakapior
Czy nazewnictwo jest aż tak ważne? Waldek trzeźwieje, ja uważam, że trzeźwy byłem już kilkadziesiąt godzin po swoim ostatnim ciągu, a teraz dbam o swoją trzeźwość. Czy Waldek i ja mamy różne główne cele? Nie, ponieważ obaj dążymy do utrzymywania tego stanu. Dawniej też walczyłem, które słówko jest tym właściwym, dzisiaj coraz bardziej przemawiają do mnie czyny i codzienne postępowanie.
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: szekla, andrzejej, kotnaboso, Marta74, Waldek, darek70

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Waldek
2019/05/21 14:26 #162 przez Waldek

Grzegorz napisał: myli mnie słowo "trzeźwienie", bo to znaczy, jakbyś trochę wciąż był pijany
wzrastać do końca życia, codziennie po trochu? - nic lepszego na świecie. Nazywaniem tego trzeźwieniem wydaje mi się dziwne. Trzeźwiejesz z czego 28 rok? Bo przecież nie z alkoholu? Chyba, że z Waldka trzeźwiejesz, to rozumiem, w takim znaczeniu wszyscy wzrastając trzeźwiejemy z siebie samych, z tym, że z alko mało ma to wspólnego. Rozumiem nazywać w ten sposób pierwsze miesiące, niech będzie, że pierwsze lata. Po 28 chyba już przerobiłeś swój kłopot, charakter, przeszłość na wylot i jesteś w zupełnie innym miejscu, niż prawdopodobnie byłbyś, gdybyś w ogóle nigdy nie pił, a przez to nie podjął się wyprawy w głąb siebie. Rozumiem, że nie przeszkadza ci to nazewnictwo, może nawet pomaga, mnie dziwi.

A co do terapeutki to skąd wiesz, że się myli? Jak sprawdziłeś? Powołujesz się na pewno na terapeutów i WK, gdy mówią to, w co wierzysz. Okazuje się, że są ludzie z tymi właśnie uprawnieniami, wieloletnim doświadczeniem, którzy myślą inaczej i - o zgrozo - mają inną wiedzę.

Gratuluję trzeźwości, decyzji i tak skutecznego podążania szlakiem

Grzegorzu,a,propos mojego trzeźwienia,wypowiedziałem się dokładnie w ostatnim moim poście.Mogę do tego tylko dodać,że tzw.trzeźwienia nie utożsamiam absolutnie z alkoholem,bowiem od Obsesji Picia i Głodu Alkoholowego uwolniłem się już bardzo dawno temu...a dokładnie-w pierwszym dniu niepicia-.
Również w ostatnim moim poście,wypowiedziałem się a,propos tzw.Picia Kontrolowanego... powiedziałem wówczas-(doświadczyłem tego wielokrotnie na sobie)-.
Uważam,iż najbardziej wiarygodnymi Terapeutami od Uzależnień (konkretnie-Uzależnienia od Alkoholu-)są Wieloletni Trzeźwi Alkoholicy,a nie tzw. Terapeuci książkowi,czyli-wyuczeni...Istnieje taka podstawowa zasada terapeutyczna,psychologiczna-DAJ PRZYKŁAD,A NIE WYKŁAD...
Przypuśćmy,że Twoja Terapeutka lub jej znajomi terapeuci są Trzeźwymi Alkoholikami...Jeżeli tak,to czy ten eksperyment a,propos Kontrolowanego Picia,wprowadzili w swoje życie?A jeżeli ci terapeuci nie są alkoholikami...,to moim zdaniem nie mają moralnego prawa eksperymentować na żywej istocie,jakim jest Człowiek...
W moim poście( w tym temacie)#134,dosyć dokładnie opisałem moje doświadczenie a,propos prób wprowadzania w swoje życie tzw.Picia Kontrolowanego...

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • lilo150
2019/05/21 14:30 #163 przez lilo150
ja tez mam idiotyczne pytanie, czy to forum służy wspieraniu się w niepiciu czy tez może udowadnianiu, że jednak pić można? odpowiedzi nie oczekuję ponieważ pytanie jest idiotyczne.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2019/05/21 18:46 #164 przez Katarzynka77
Katarzynka77 odpowiedział(a) w temacie Idiotyczne pytania pojawiające się w procesie trzeźwienia.

lilo150 napisał: ja tez mam idiotyczne pytanie, czy to forum służy wspieraniu się w niepiciu czy tez może udowadnianiu, że jednak pić można? odpowiedzi nie oczekuję ponieważ pytanie jest idiotyczne.

Ja jako Laik i osoba nie pijąca odniosłam takie samo wrażenie. %%-

Aby być prawdziwie wolnym,najpierw trzeba pokonać swoje słabości..
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: kotnaboso, Waldek

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2019/05/21 19:12 #165 przez Randia

szekla napisał: Randia napisał:

Dlaczego w stosunku do osób które często od wielu lat nie miały alkoholu w ustach, żyją, cieszą się życiem używamy określenia: alkoholik.

Sęk Randio jest w tym, że nie używam określenia Alkoholik wobec innych. Używam go wobec siebie bo za Alkoholiczkę się uznałam, taki mój wybór. Świadomość tej choroby pomaga mi być dzisiaj trzeźwą.
Nie czuję się przez to gorsza od innych.
To takie proste, prawda? Choć droga do tej prostoty jest kręta i długa ale to w niej jest właśnie piękno :grin:

Szeklo ja mam na myśli sytuację kiedy np. kobieta przychodzi do nowej pracy i mówi kierownikowi że jest alkoholiczką. Jest w społeczeństwie tak mała wiedza na temat tej choroby, że większość po usłyszeniu takiej informacji myśli że ma przed sobą "pijaczkę".Wiem, że nie trzeba każdemu o tym mówić, ale wyobraźmy sobie taką właśnie sytuację.
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: kotnaboso, Waldek, Killgrave

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Waldek
2019/05/21 19:49 #166 przez Waldek

Randia napisał:

szekla napisał: Randia napisał:

Dlaczego w stosunku do osób które często od wielu lat nie miały alkoholu w ustach, żyją, cieszą się życiem używamy określenia: alkoholik.

Sęk Randio jest w tym, że nie używam określenia Alkoholik wobec innych. Używam go wobec siebie bo za Alkoholiczkę się uznałam, taki mój wybór. Świadomość tej choroby pomaga mi być dzisiaj trzeźwą.
Nie czuję się przez to gorsza od innych.
To takie proste, prawda? Choć droga do tej prostoty jest kręta i długa ale to w niej jest właśnie piękno :grin:

Szeklo ja mam na myśli sytuację kiedy np. kobieta przychodzi do nowej pracy i mówi kierownikowi że jest alkoholiczką. Jest w społeczeństwie tak mała wiedza na temat tej choroby, że większość po usłyszeniu takiej informacji myśli że ma przed sobą "pijaczkę".Wiem, że nie trzeba każdemu o tym mówić, ale wyobraźmy sobie taką właśnie sytuację.


Witam Cię Randio @};-
Pamiętam listopad rok 1987...Dostałem kolejną dyscyplinarkę z pracy-art.52-"Porzucenie Pracy".Poszedłem na "wszywkę",ponieważ nie potrafiłem w inny sposób utrzymać abstynencję.Zacząłem szukać pracy...i nikt nie chciał mnie przyjąć bowiem moje świadectwa pracy przedstawiały katastrofalny widok-dyscyplinarka goniła dyscyplinarkę.Ostatnią deska ratunku dla mnie była "Odlewnia Żeliwa"...Kierownikowi Zakładu Pracy powiedziałem Prawdę o Sobie-że jestem alkoholikiem,że "zaszyłem się",że bardzo chcę pracować,że bardzo chcę nie pić.Kierownik przyjął mnie do pracy...Tamta sytuacja była dla mnie nauczką z której wyciągnąłem wniosek-Warto mówić Prawdę o sobie-Nie Kłamać...
Pozdrawiam @};-

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • anikaa
2019/05/21 20:46 - 2019/05/21 20:47 #167 przez anikaa
Waldku

Nie miałam w pracy problemów z powodu alkoholu (na szczęście), mimo to, używam słowa Jestem Alkoholiczką w miejscach, gdzie czuje się bezpiecznie tzn wśród "swoich" na mitingu czy na terapii czy forum NP.
Nie powiem tego nigdzie indziej bo:
nie mam takiej potrzeby, tak jak na co dzień nie mówię np cześć jestem anikaa i choruje na alergie, albo na łuszczyce, albo na cukrzyce itp.
Co do kobiety Alkoholiczki.Ja uważam,że kobieta alkoholiczka jest gorzej traktowana społecznie.Nam niestety mniej się odpuszcza niż mężczyzną.Kobieta z wieloma partnerami to k. dla mężczyzny cieszącego się powodzeniem to raczej komplement.To nie jest żaden stereotyp, tak nadal po prostu jest, a szczególnie w Polsce.
Nikogo nie powinny interesować moje choroby czy dysfunkcje.Jestem abstynentką i nie pije ..kropka.
Nie muszę i nie mam potrzeby się przed nikim tłumaczyć.Nie mam ochoty na etykieti.
Raz, na początku wśród pijących znajomych powiedziałam,że nie pije, bo jestem alkoholiczką...popatrzyli na mnie jakby mi rogi na czole wyrosły.Nigdy więcej.Całe szczęście nasze znajomości się skończyły.
Alkoholik nawet trzeźwy nie jest traktowany jako constans.Wiem,to okropne, bo znam parę osób w długiej abstynencji.Mimo to,społecznie alkoholik jest odbierany jak granat bez zawleczki.W każdej chwili może zapić bnggfgbfb
Każdy z nas ma swoje dysfunkcje, uzależnienia itp..niech pierwszy rzuci kamieniem , kto jest bez winy....a mimo to nie mam ochoty na kamienowanie.
Pozdrawiam
Ostatnia edycja: 2019/05/21 20:47 przez: anikaa

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2019/05/21 20:56 #168 przez hipek
Annika. Mam podobnie. Nie chwalę się wszędzie, że jestem alkoholikiem, że kiedyś pasjami masturobowałem się i brakuje mi lewego jądra. Bo kogo to obchodzi??? Chyba najbardziej sklepową w sklepie gdzie robię zakupy.
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: kotnaboso

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Waldek
2019/05/21 22:09 #169 przez Waldek
Anetko kochana @};- Na wstępie,powiem Ci-Fajnie,że Jesteś,że mam szczęście Ciebie znać @};-
U mnie najważniejsze jest normalnie żyć,funkcjonować,budować jak najlepsze relacje z otaczającymi mnie ludźmi...i nie tylko ludźmi.Od momentu kiedy w 100% uznałem siebie za alkoholika,kiedy w pełni Uświadomiłem sobie i Zaakceptowałem ten niewątpliwy dla mnie Fakt,absolutnie nie miałem problemu,aby o tym Fakcie w razie zaistniałej na dany moment sytuacji-informować...Absolutnie nie uznaję tzw.afiszowania się,bowiem to było by po prostu mało poważne,niepotrzebne...Uważam,iż mam bardzo dobry kontakt z moją Siłą Wyższą-Bogiem...i to On w ogromnym stopniu Kieruje Moim Życiem,podpowiada mi,co mam czynić w danym momencie...Ja po prostu-Powierzyłem Mu Swoją Wolę i Swoje Życie...,oddałem się Jego Opiece...
Już to kilkakrotnie mówiłem na Naszym Forum...ale powiem to przy tej okazji Jeszcze Raz-Kiedy p dwóch latach intensywnej pracy nad sobą,kiedy odczułem że całkowicie rozliczyłem się z moją przeszłością z okresu dzieciństwa i z okresu przechlanego życia,odczułem w moim sercu-Jestem Szczęśliwy,że Jestem Alkoholikiem...Było to ponad 25 lat temu...i Dzisiaj,w tej chwili,czuję identycznie to samo.W pełni Zaakceptowałem i niezmiennie Akceptuję nadal Siebie Takiego Jakim Jestem...Wiem,dokładnie sobie zdaję sprawę z tego,że każdy z ludzi jest indywidualnością,jedynym w swoim rodzaju,że każdy człowiek różni się od siebie-Że Każdy Człowiek Jest Sobą...I Ma Pełne Prawo Sobą Być...Że Każdy Człowiek Ma Pełne Prawo Znaleźć Swoją Ścieżkę Życiową I Nią z Konsekwencją Kroczyć...Wiem,że ja również Mam Takie Prawo.
Pozdrawiam Cię Anetko Serdecznie @};-

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Grzegorz
2019/05/21 23:55 #170 przez Grzegorz
Zakapior, jak napisałem wcześniej, według mnie nazewnictwo jest ważne, tak samo jak jest ważne to co widzę. Nazywam, czyli oceniam, czyli szufladkuję, czyli dzielę i rozumiem. Mogę powiedzieć do kogoś ojczulku, a mogę proszę pana, i to słowo zmieni kontekst sytuacji, a więc sytuację w ogóle, trudno ocenić, jak bardzo. Rozumiem, że ktoś właśnie chce i potrzebuje trzeźwieć 28 lat, czy 30, czy 15 miesięcy bo to w jakiś sposób ustawia jego świadomość i pomaga. Mnie to przeszkadza, bo wprowadza konfuzję w moim rozumowaniu. I jakkolwiek mógłbym to odnieść do siebie, to do kogoś s długim stażem mam kłopot. Inaczej postrzegam ten proces, inaczej rozumiem, albo raczej nie - rozumiem i próbuję zrozumieć.

"co do idiotycznego pytania" - skoro traktujecie dosłownie nazwę wątku, to po co wchodzić, po co klikać?

te pytania pojawiają się u wielu, jeżeli nie u wszystkich, zwłaszcza na początkowych etapach, choć potem przecież też. Można by uznać, że skoro portal ma nazwę "nie pijemy" to jest pewien zakaz rozmawiania o piciu w sensie aktywnym, o próbowaniu, zapijaniu itd. Według mnie byłaby to hipokryzja i usilne zamykanie oczu na rzeczywistość, ale nie je portal zakładałem, więc mogę ewentualnie zostać usunięty lub poproszony o opuszczenie. Nie ja też wątek założyłem. Wcale nie wydaje mi się idiotyczne postawione pytanie, wydaje mi się co najwyżej niebezpieczne i rozumiem, że innym też się takie może wydawać.

Wydaje mi się, że są ludzie, którzy chcą powiedzieć innym, nazwać się alkoholikiem wobec ludzi, bo to uruchamia u nich nowe pokłady siły, wstydu, samozaparcia, czegokolwiek, co daje im moc na kolejne godziny i dni. Nie każdy jest w tej sytuacji.

Według mnie największym błędem i chyba też najlepiej jak dotychczas rozwiązanym jest to, że skoro nie można określić dla każdego indywidualnie zakresu, poziomu, głębokości i złożoności problemu, zrównuje się wszystkich od linijki i wstawia pod równe paragrafy. Zupełnie bez sensu, z drugiej strony - skoro się nie da odróżnić, to trzeba robić tak, jakby nie było różnicy.

I w odpowiedzi - nie, ta terapeutka nie była alkoholikiem, była wyuczona w zawodzie. Uważałem ją, i nie tylko ja, za bardzo skuteczną i zdolną. Nigdy nie użyła tego argumentu w terapii, a tylko w rozmowie prywatnej już kilka lat po terapii. Nie była też terapeutką "kontrolowanego picia". Po prostu pomagała ludziom się podnosić.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2019/05/22 05:00 #171 przez jerzak
Czy potrafię przyjąć uzasadnioną krytykę?

"Chętnych los poprowadzi, niechętnych wlecze" Seneka

Gdzieś we wszechświecie
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: kotnaboso

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2019/05/22 06:02 #172 przez szekla

jerzak napisał: Czy potrafię przyjąć uzasadnioną krytykę?

Jeśli jest uzasadniona i przekonująca to TAK. Jestem przecież osobą omylną, co nie? :grin:

Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: kotnaboso

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • anikaa
2019/05/22 09:07 #173 przez anikaa
Krytke przyjmuje, jesli w moim odczuciu jest zasadna i w kulturalny sposob przekazana, bez drwiny, bez zlosci,bez osobistych wycieczek itp.
Ot ostatnio ktos mi zwrocil uwage na cos i po przemysleniu przyznalam mu racje i wzielam sobie do serca.
Tu nikt sie nie krytykuje, tylko wyraza swoje opinie.
Czyz nie kazdy z nas chcialby byc tym jednorozcem, unikalnym, wyjatkowym i innym od reszty?takze w trzezwieniu?
Ja akurat nie.Mnie jednosc z trzezwymi alkoholikami daje spokoj wew. Na mitingach ludzie opowiadajacy o swoich emocjach, upewniaja mnie, ze u mnie jest ok, ze mam podobnie.
Zbyt dlugo czulam sie niedopasowana. Teraz dobrze mi tu.Moze dekoracje sa rozne, ale mechanizmy choroby takie same.Piekne jest, ze kazdy wybiera swoja droge. Ja akurat mam taka. Pozdrawiam %%-

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2019/05/22 18:31 #174 przez krzysiek
:-H Witam dzięki pracy na Terapii z Przyjmowaniem Pochwały i Krytyki jakoś mi to idzie :-?
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: kotnaboso

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2019/05/26 21:17 #175 przez kotnaboso
przyglądając się rozwijającej się dyskusji o wyższości świąt bożego narodzenia nad wielkanocą, dochodzę do wniosku że najważniejsze w wypowiedziach jest Mojsze. Ważniejsze i bardziej prawdziwe niż Twojsze.
Przypomniała mi się wypowiedź młodej dziewczyny, 14-15 letniej. Na mitingu słuchała wypowiedzi i postanowiła zabrać głos. Jest ona córką osoby uzależnionej od alkoholu. Jej słowa w przybiżeniu wyglądały tak: Wyjmijcie sobie ( alkoholicy) pióro z du.y, bo jak piliście to byliście w centrum uwagi całej rodziny. Całe życie koncentrowało się wokół was i waszego picia. Teraz odstawiliście butelkę i oczekujecie peanów na swoją cześć. Znów robicie wszystko by uwaga całego otoczenia koncentrowała się na was. Jacyście to bohaterowie bo teaz nie pijecie. A przecież nie picie to normalnośc. Uzależnienie nie jest normalnością.
Co o tym sądzicie?

Jeżeli wiesz wszystko, to znaczy, że zostałeś źle poinformowany.
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: jerzak

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.