Zapraszamy na nowe forum, to forum jest obecnie jako archiwum i historia

 

www.niepijemy.pl

 

 

 
Dzielimy się tutaj swoimi doświadczeniami i sugestiami jakie posiadaliśmy w trakcie naszego pijanego życia jak i na drodze naszego trzeźwienia. Mówimy o sobie, nie o innych.

Idiotyczne pytania pojawiające się w procesie trzeźwienia.

  • Grzegorz
2019/05/27 08:19 #176 przez Grzegorz
niewiele o tym sądzę, bo mało to mnie dotyczy. Centrum mojego życia, życia mojej rodziny i nasza uwaga skierowane są zupełnie gdzie indziej

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2019/06/08 06:07 #177 przez kotnaboso
Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, zrozumiałem, że zawsze i wszędzie jestem we właściwym momencie i we właściwym miejscu. Od tamtej pory mogłem być spokojny. Dziś wiem, że to się nazywa… Poczuciem własnej wartości.

Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, uświadomiłem sobie, że ból i cierpienie są tylko ostrzeżeniem dla mnie, bym nie żył wbrew własnej prawdzie. Dziś wiem, że to się nazywa… Autentyczność.

Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, przestałem tęsknić za innym życiem i mogłem dostrzec, że wszystko wokół mnie to zaproszenie do rozwoju. Dziś wiem, że to się nazywa… Dojrzałość.

Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, zrozumiałem, że narzucając innym moje pragnienia mogę ich urazić, tym bardziej jeśli wiem, że nie nadszedł odpowiedni czas, że ta osoba nie jest na to gotowa, nawet jeśli tą osobą byłem ja sam. Dziś wiem, że to się nazywa… Szacunek.

Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, uwolniłem się od tego wszystkiego, co nie było dla mnie dobre. Od potraw, ludzi, przedmiotów, sytuacji i od wszystkiego, co wciąż odciągało mnie ode mnie samego. Na początku nazywałem to „zdrowym egoizmem”. Ale dziś wiem, że to… Miłość do samego siebie.

Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, przestałem tracić czas i tworzyć wielkie plany na przyszłość. Dziś robię tylko to, co sprawia mi radość i przyjemność, co kocham i co sprawia, że moje serce się uśmiecha. I robię to na mój sposób i we własnym tempie. Dziś wiem, że to się nazywa… Prostota.

Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, przestałem chcieć mieć zawsze rację. Dzięki temu rzadziej się myliłem. Dziś wiem, że to się nazywa… Pokora.

Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, przestałem żyć przeszłością i zamartwiać się o przyszłość. Teraz żyję chwilą, w której dzieje się WSZYSTKO. Żyję więc teraz każdym dniem i nazywam to… Spełnieniem.

Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, uświadomiłem sobie, że mój umysł może działać przeciwko mnie. Kiedy jednak działa razem z sercem zyskuję ważnego sojusznika. Dziś nazywam to… Życiem!

~ Charles Chaplin

Jeżeli wiesz wszystko, to znaczy, że zostałeś źle poinformowany.
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: Jurek, szekla, jerzak, Grzegorz, Alex75, Xena

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Grzegorz
2019/06/08 08:11 #178 przez Grzegorz
piękne. Jedno jeszcze tylko: JAK? - to zrobić, jak naprawdę zacząć kochać samego siebie. Może to z serii idiotycznych pytań, może jestem idiotą, bo nie wiem, nie wiem, nie wiem. Próbuję i zawsze bardziej siebie nie lubię, niż lubię. Kwestia wyboru?

Zaskoczył mnie podpis. Z tego, co wiem, to Charles (uwielbiam jego pracę) był raczej niezłym... jak by to powiedzieć... niekoniecznie fajnym gościem dla bliskich. Coś wiesz o tym?

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Tsubasano
2019/06/08 16:52 #179 przez Tsubasano

kotnaboso napisał: Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, przestałem tracić czas i tworzyć wielkie plany na przyszłość. Dziś robię tylko to, co sprawia mi radość i przyjemność, co kocham i co sprawia, że moje serce się uśmiecha. I robię to na mój sposób i we własnym tempie. Dziś wiem, że to się nazywa… Prostota.


To w tym miejscu mam odwrotnie. Wreszcie mam plany a nie mgliste fantazje co do przyszłości. Wreszcie robię nie "tylko to, co sprawia mi przyjemność" - jestem w stanie ogarnąć obowiązki, których nie bardzo lubię i to nie jest dla mnie jakiś dramat.

Co do reszty - bardzo fajne, bardzo mi się podoba
:)

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • lilo150
2019/06/08 18:38 - 2019/06/08 18:38 #180 przez lilo150

Grzegorz napisał: JAK? - to zrobić, jak naprawdę zacząć kochać samego siebie.

Czyż nie napisano w Piśmie "kochaj bliźniego jak siebie samego?", gdy się nad tym zastanowić nie jest to aż tak trudne jak myślę. A przekładając to na mnie dla przykładu, czy pozwoliłbym mu się zapić czy raczej zrobiłbym wszystko by ten drugi człowiek pozostał trzeźwy? czy pokochałbym człowieka bez przerwy bełkoczącego o jakichś chorych wizjach? raczej nie. A pokochałbym gdybym zobaczył, że gdy jest trzeźwy ów gość jest wiele wart? pewnie tak. No to ja siebie kocham :grin:
Ostatnia edycja: 2019/06/08 18:38 przez: lilo150

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Grzegorz
2019/06/08 19:07 #181 przez Grzegorz
to znaczy rozumiem... nie rozumiem. Jakoś rozumiem, ale nie rozumiem. Nie zawsze bełkotałem w mrocznych wizjach, a i tak z poczuciem wartości był problem. Myślę, że tak ponad 30 lat już mam ten problem. Od czasu, jak ojciec go we mnie wbijał, jak babcia z mamą otulały przed światem pierzyną, jak mnie kłuli igłami, jak w szpitalach kroili, jak starsi korzystali z młodej młodości, może w ogóle urodziłem się tchórzem, więc samo bycie trzeźwym nie pomaga mi aż w takiej skali. Mogę więc zazdrościć, że u ciebie tak dobrze poszło, jeśli mogę tak powiedzieć. U mnie jak po grudzie. Głowa niekiedy trzeźwa, a ciało i tak skręcone lękiem. Terapie coś tam tłumaczą, pocieszają mnie często gęsto, wszyscy we mnie wierzą, wsparcie jest, miłość. A we mnie ciemno.
Takie żale trochę, ale co zrobię.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2020/03/03 09:08 #182 przez kotnaboso
Łatwiej się trzeźwieje będąc samotnym czy też będąc w związku?

Jeżeli wiesz wszystko, to znaczy, że zostałeś źle poinformowany.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2020/03/03 10:03 #183 przez Moni74
Nie wiem jak to w związku wygląda, nie byłam w związku i mogłam się tylko na mnie skupić i od nowa życie układać, puzzle sortować. Myślę, że samemu może nie łatwiej, na pewno inaczej, a może jednak łatwiej :-? Gdy jednak w związku to zależy jaki to związek, całokształt partnerstwa lub go brak, a jak naprawdę jest, to nie mam pojęcia. Po kilku latach kogoś poznałam, a to już inny temat...skoro wiele lat bez partnera :grin:

Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Grzegorz
2020/03/03 12:12 #184 przez Grzegorz
u mnie atmosfera w domu, energia, przekaz zmieniły się tak bardzo na plus, że wsparcie żony jest szczere, duże i pomocne. Oboje czerpiemy zyski z tego procesu, więc oboje o niego dbamy. Mnie jest więc w tym wypadku łatwiej.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • marta196
2020/03/04 20:41 #185 przez marta196
Temat ciekawy bo tak naprawde chodzi o to co jest dla kogo wyzwalaczem.Ja jestem na poczatki swoje drogi z nie piciem. Tak naprawde to nawet nie robie tego dla siebie tylko0m przez meza boon tez jest alkoholikiem na odwyku. Mam z tym piciem ,nnie piciem duzy problem bo z jednej strony nie chce pic a z drugiej chce. Wiem juz ze jestem uzalezniona ale nie sprawia mi to przynajmniej narazie wiekszych klopotow bo nauczylam sie dzielic alkohole na te ktore umiem kontrolowac i na te ktorych nie umiem. Terapeuta apytal sie mnie czy wole skonczyc to teraz czy czekac az bedzie ciezej, powiedzialam ze teraz ale tesknota nie daje mi zyc. Jeden dzien jest ok a na drugi mam bunt ze tak zyc nie chce. Wracajac do tematu na dzien dzisiejsze obserwujac siebie powinnam zamknac siue w domu i nie wychodzic. Nie powinnam ogladac tv ani sluchac radia nawet ksiazka jest zabroniona. Alkohol widze wszedzie , ostatnio czytajac ksiazke boheterka poila WINO specjalnie z duzej bo to wino od razu zwrocialo moja uwqage. Wczoraj bedac na zakupach widzialm jak ktos o wino kupowal innym razem ktos pil je w filmie a w radiu mowili ze zliza sie piatunio. Nawet durnme zakupy w IKEA skonczyly sie dla mnie irytacja bo zobaczylam duzo slicznych kieliszkow do wina i znowu poczulam sie zle. Wiec tak naprwde wyzwalacze sa dla mnie wszedzie i jak tu zyc...wiemze nie pogodzialm sien ze strata i naprawde nie miem sie z nia pogodzic.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2020/03/05 05:35 - 2020/03/05 05:46 #186 przez siwy

kotnaboso napisał: Łatwiej się trzeźwieje będąc samotnym czy też będąc w związku?


Związek związkowi nie równy.
A i jeszcze ma znaczenie czy to kobieta czy mężczyzna trzeźwieje.
Z tego co obserwuję to dużo trudniej trzeźwieć kobietom w związku z facetami niż facetom w związku z kobietami.
Współuzależnione kobiety zdolne są do większych poświęceń na rzecz trzeźwego domu.
Tak było u mnie, żona choć na początku kiedy zrozumiała (chyba po kilku miesiącach) że ja już naprawdę nie będę mógł sobie kulturalnie popijać iże odpuszczę większość imprez na których się często świetnie bawiła to czułem to, że było jej przykro.
Jednak zgodziła się na wszystkie zasady o które ją poprosiłem, abym mógł łatwiej trzeźwieć. Czyli zero imprez w domu, a jeżeli już to wcześniej ustalaliśmy, abym był np.. na wyjeździe, zero alkoholu w domu, czy kieliszków.
Sama też w domu nie piła choć lampkę wina od czasu do czasu lubiła się napić i pewnie lubi. Wtedy robi wypady do siostry, a dom jest czysty.
I co najważniejsze praktycznie od początku wierzyła we mnie i w fakt, że dam radę.
Więc mi moje Kochanie bardzo pomogło.
I czytam, że kobiety są właśnie gotowe do takich działań, natomiast faceci raczej nie i oni nadal nie zmieniają swoich zachowań pomimo, że żony zdecydowały się wytrzeźwieć.
Znam w realu jeden wyjątek, że facet również zawalczył o swoją partnerkę.
Może uogólniam, może krzywdzę trochę facetów, ale takie są moje obserwacje i doświadczenia.
Może ktoś zaobserwował inaczej chętnie poczytam.
Oczywiscie

Kiedy myślisz, że już nie możesz to nie musi oznaczać, że nie możesz, kiedy myślisz, że możesz, to równie dobrze możesz się mylić. Mów swoim myślą sprawdzam, ponieważ, to nie myśli budują nasze życie, ale nasze dzialania lub ich brak.
Ostatnia edycja: 2020/03/05 05:46 przez: siwy
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: andrzejej

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2020/03/05 05:57 #187 przez looking2019
looking2019 odpowiedział(a) w temacie Idiotyczne pytania pojawiające się w procesie trzeźwienia.
W moim przypadku żona nigdy nie lubiła alkoholu więc teraz jest mi na pewno łatwiej. "Wada" mojej żony która kiedy piłem strasznie mnie irytowała stała się teraz jej zaletą, w domu nie ma alkoholu, kieliszków itp. Z drugiej strony gdy piłem nie miałem za bardzo swojego zdania ponieważ chciałem mieć komfort picia, teraz gdy już ponad rok trwam w abstynencji zaczyna żonę irytować to że zaczynam mieć inne poglądy na różne sprawy niż ona i to na pewno nie jest łatwe...

4 II 2019r.
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: siwy

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • WojciechMiligan
2020/03/11 15:37 #188 przez WojciechMiligan
WojciechMiligan odpowiedział(a) w temacie Idiotyczne pytania pojawiające się w procesie trzeźwienia.
Skopiowałem sobie Charsa do swoich zapisków - do mnie to przemawia. Bardzo.
"uświadomiłem sobie, że mój umysł może działać przeciwko mnie. Kiedy jednak działa razem z sercem zyskuję ważnego sojusznika. Dziś nazywam to… Życiem!" - no właśnie chce się powiedzieć.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2020/06/19 21:04 #189 przez jerzak

kotnaboso napisał: Łatwiej się trzeźwieje będąc samotnym czy też będąc w związku?

2020/03/03 10:08

%%- Czy tego typu forum jest wsparciem w procesie trzeźwienia?
"kocie... oni tego nie wiedzą." :mrgreen:

"Chętnych los poprowadzi, niechętnych wlecze" Seneka

Gdzieś we wszechświecie

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2020/11/29 19:00 #190 przez kotnaboso
Cześć.
Jak myślicie ,skoro mam zdiagnozowane uzależnienie, po jakim czasie nie picia staje się zdrowy?
Ile trzeba wytrzymać by wyzdrowieć ? Kiedy będę mógł się napić i kontrolować picie.

Jeżeli wiesz wszystko, to znaczy, że zostałeś źle poinformowany.
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: krzysiek, jerzak

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2020/11/29 19:07 #191 przez jerzak

kotnaboso napisał: Cześć.
Jak myślicie ,skoro mam zdiagnozowane uzależnienie, po jakim czasie nie picia staje się zdrowy?
Ile trzeba wytrzymać by wyzdrowieć ? Kiedy będę mógł się napić i kontrolować picie.

Witaj kocie.

"kocie... oni tego nie wiedzą." :mrgreen: i ja też nie. Z posiadanej wiedzy to nigdy.

"Chętnych los poprowadzi, niechętnych wlecze" Seneka

Gdzieś we wszechświecie
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: kotnaboso, williwilli55

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2020/11/29 19:21 #192 przez kotnaboso
Tico? Do końca życia już nie wypije nawet kropelki....ani wina do kolacji rocznicowej, ani szampana w sylwestra?

Jeżeli wiesz wszystko, to znaczy, że zostałeś źle poinformowany.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2020/11/29 19:25 #193 przez leszek277
Cześć . Skoro zdiagnozowali to i musieli powiedzieć że z medycznego punktu widzenia choroba nieuleczalna , nie ma takiej opcji by kontrolować . :grin:
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: kotnaboso, Andrzej alkoholik

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2020/11/29 19:37 #194 przez darek70
Wielu zdiagnozowanych alkoholików pije alkohol. A, kto im zabroni ? :czesc:

"Everything is gonna be alright"
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: kotnaboso, williwilli55, Zakapior, marcin

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2020/11/29 20:00 #195 przez krzysiek
:-H Witam Sprobuj może Ty będziesz Pierwszy któremu wyjdzie Picie KONTROLOWANE bnggfgbfb No to znaczy albo Ty będziesz Kontrolował Swoje Picie Alkoholu :-? Albo Twoje Picie będzie kontrolowało Ciebie bnggfgbfb
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: kotnaboso, jerzak, williwilli55, marcin

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2020/11/29 20:41 #196 przez Annaannaanna
Annaannaanna odpowiedział(a) w temacie Idiotyczne pytania pojawiające się w procesie trzeźwienia.

Grzegorz napisał: piękne. Jedno jeszcze tylko: JAK? - to zrobić, jak naprawdę zacząć kochać samego siebie. Może to z serii idiotycznych pytań, może jestem idiotą, bo nie wiem, nie wiem, nie wiem. Próbuję i zawsze bardziej siebie nie lubię, niż lubię. Kwestia wyboru?


Nie widziałam wcześniej tego wątku. Kotnaboso ściągnął go z nastej chyba strony, ale tak mnie zaciekawił, że przeczytałam cały jednym tchem.
I tą wypowiedź chcę zacytować.
Nigdy nie wiedziałam jak mam pokochać siebie. Teraz uczę się to robić. Robię to poprzez miłość do drugiego człowieka.
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: kotnaboso, Grzegorz

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2020/11/29 20:41 #197 przez Zakapior
Zabierałem się już za obszerne tłumaczenie dlaczego alkoholik już nigdy nie odzyska kontroli nad wypijanym alkoholem, ale przeczytałem jeszcze raz tytuł tego wątku i napiszę tylko tyle, że ja tej kontroli nie mam i mieć nie będę. Powiem więcej, nie jest mi ona do niczego potrzebna, a odzyskanie zdrowia wcale nie oznacza odzyskania kontroli nad piciem. Nie wszystko musi się kręcić wokół flachy :grin: dla mnie zdrowy oznacza przede wszystkim użyteczny, uczciwy i odpowiedzialny. Czy jest tutaj słowo "pijący"? Nie :grin:
Pozdrawiam %%-
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: ursa, kotnaboso, Tomoe, hipek, Katarzynka77, Alex75, Teo70

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Marek
2020/11/29 20:50 #198 przez Marek
Kocie nie ma czegoś takiego jak kontrolowane picie alkoholika po prostu z tego żeby się wyleczyć nie wolno pić.. I nie po roku czy po 3 nigdy znam wiele przykładów.. Lud, i co niepili nawet 23lata i wystarczył 1 kielich i po zawodach Ga też nie mogłem sobie uświadomić jak to przecież nie piłem 2miesiąca to raczej mogę.. Nie nie ma takie opcji tak To nie działa dzisiaj nie piję Marek alkoholik... Hej

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Waldek
2020/11/29 20:57 #199 przez Waldek

kotnaboso napisał: Cześć.
Jak myślicie ,skoro mam zdiagnozowane uzależnienie, po jakim czasie nie picia staje się zdrowy?
Ile trzeba wytrzymać by wyzdrowieć ? Kiedy będę mógł się napić i kontrolować picie.


Kiedy takie idiotyczne pytanie "świta" mi w głowie,zadaję sobie bardzo proste pytania-A Po Co?-Co Chcę Przez To Osiągnąć?Jeżeli Obecnie Jest mi
Tak Dobrze...To Po co Miało By Być Mi Tak Źle?
...I kiedy szczerze odpowiadam sobie na te tak istotne dla mnie pytania...to wszystko staje się takie oczywiste,naturalne...nie spowite żadnym substytutem...,substytutem który zmienia moją świadomość...

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2020/11/29 22:02 #200 przez Anetka
Kocie ja mam alergie na alkohol. Jak się napije... umrę po czasie. Tak mój organizm reaguje na ten związek chemiczny.
Na orzechy laskowe też mam alergie... zjem choc jednego i puchnę.
Ani jedno ani drugie nie jest mi do szczęścia potrzebne.
Wręcz szkoda mi ludzi, którzy swoim przewodnim motywem w każdej sytuacji towarzyskiej robią "a może się napijemy?".
ale po co? Ja już wiem, co jest dalej i po kolorowym początku, jest smutny koniec.

" Time changes" ..
Mój profil: Szczęścia mozna się nauczyć. Na forum od 2018
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: kotnaboso, Waldek, Zakapior, Katarzynka77, Alex75

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2020/11/29 22:20 #201 przez hipek

leszek277 napisał: Cześć . Skoro zdiagnozowali to i musieli powiedzieć że z medycznego punktu widzenia choroba nieuleczalna , nie ma takiej opcji by kontrolować . :grin:

Leszku gdzie Ty znalazłeś, że z medycznego punktu widzenia jest to choroba nieuleczalna. Przecież to co napisałeś to nie prawda. Byłbyś może łaskaw powiedzieć skąd masz te wiadomości? Nie interesuje mnie co mówią alkoholicy na mitingu, a co ksiądz z ambony. Interesują mnie tylko wiarygodne stanowiska.Interesuje mnie współczesna ocena tej choroby przez specjalistów.
Na stronie Polskiej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych można przeczytać stanowisko lekarzy i terapeutów zajmujących się chorobą alkoholową ,,Obecnie zmienia się koncepcja uzależnienia jako choroby nieuleczalnej i przewlekłej. W badaniach coraz liczniej odnotowuje się, że osoby pijące w sposób nałogowy potrafią ograniczyć swoje picie i mimo wcześniejszego używania alkoholu, które wskazywałoby na uzależnienie, potrafią powrócić do modelu picia charakterystycznego dla okresu sprzed uzależnienia. Oznaczać to może, że w przypadku uzależnienia nie mamy do czynienia z nieuleczalną chorobą Wcześniejsze tezy, że osoba uzależniona nie jest w stanie już nigdy pić w sposób kontrolowany, okazują się niezgodne z obecnymi danymi." - Program Picia Kontrolowanego.
A co na to Wielka Księga AA? Nigdzie nie znalazłem słowa że jest to choroba nieuleczalna, :muza: że z alkoholizmu nie można wyzdrowieć. :muza: Wręcz przeciwnie. W Podtytule Bill W napisał ,,Opowieść o tym jak tysiące mężczyzn i kobiet wyzdrowiało z alkoholizmu." zwyciesteoe To jak? Choroba nieuleczalna czy uleczalna? ,,Gorliwa praca jednego alkoholika z innym była zasadniczym wymogiem trwałego wyzdrowienia " str XXIII zwyciesteoe To można czy nie można TRWALE WYZDROWIEĆ? A co na to dr Silkworth ,,człowiek o którym wspominam, i ponad stu innych odzyskali zdrowie" WK Opinia lekarza strXXXIII I tak Leszku jeszcze ponad 50 razy napisano w Wielkiej Książce. Skąd masz informacje że jest to choroba nieuleczalna?
Ani w definicji WHO ani w definicji Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego nie ma słowa o nieuleczalności ALKOHOLOIZMU. Do sprawdzenia w sieci :muza:
A co do pytania Kotnaboso o możliwość kontrolwanego picia u alkoholika to według PARPA można ,,Program Ograniczania picia (picie kontrolowane) jest nową, innowacyjną, ofertą na naszym rynku dla osób, które nie mają gotowości uczestniczenia w programach ukierunkowanych na abstynencję.",,W badaniach coraz liczniej odnotowuje się, że osoby pijące w sposób nałogowy potrafią ograniczyć swoje picie i mimo wcześniejszego używania alkoholu, które wskazywałoby na uzależnienie, potrafią powrócić do modelu picia charakterystycznego dla okresu sprzed uzależnienia." To wg PARPA więcej szczegółów na stronie terapeutów.
Według Wielkiej Książki nie da się. ,,My alkoholicy, jesteśmy mężczyznami i kobietami, którzy stracili zdolność kontrolowanego picia. Wiemy, że żaden prawdziwy alkoholik nigdy tej kontroli nie odzyska" WK wyd IV str 30
,,Butelka była zaledwie symbolem" z WK. Zakręcenie butelki nie wystarczy by wyzdrowieć z alkoholizmu, piszę też o tym inni użytkownicy.
Jednak jest coś takiego jak kontrolowane picie. Polecają to terapeuci w Polsce. Nie polecam. Być może nie mam racji. Dzisiaj mam otwarty umysł. Być może..... Mnie kontrolowane picie nie interesuje. :czesc:
Pogody Ducha
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: kotnaboso

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2020/11/29 22:24 #202 przez Anetka
Hipek jak wyzdrowiejesz.... ale tak na dłużej, to daj znać. Tylko nie zapomnij wcześniej pić kontrolowanie winmer bo że ktoś pisze to jedno, a my dzielimy się własnymi doświadczeniami. Ja bynajmniej nie znam nikogo takiego, ale znam mnóstwo takich, co próbowali i do dziś nie potrafią podnieść się z kolan, lub już są po drugiej stronie.

" Time changes" ..
Mój profil: Szczęścia mozna się nauczyć. Na forum od 2018
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: Jurek, szekla, kotnaboso, Waldek, Katarzynka77, leszek277

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2020/11/30 04:20 - 2020/11/30 04:20 #203 przez siwy
Jestem zdrowy ponieważ nie piję.
To moja koncepcja bycia zdrowym.
Nie interesuje mnie co mówi na ten temat współczesna terapia, która mówi też o piciu ograniczającym straty. Po co mam ograniczać straty jak mogę je wyeliminować.
Dla mnie od początku alkohol, od pierwszego wypicia był destruktywny i niszczący mnie moje zdrowie i relacje z najbliższymi.
Podoba mi się tu przykład z alergią na poszczególne produkty. Organizm jest zdrowy dopóki ich nie spożyje, po zjedzeniu następuje reakcja organizmu która uruchamia procesy które mogą zagrozić życiu.
Podobnie w moim przypadku z alkoholem, wiem, jestem przekonany, że koszmar mojego picia by wrócił, a organizm nadal by reagował tak jak 11 lat temu: chce więcej i więcej.
Więc po co sobie psuć dobre życie, po co psuć sobie zdrowie, które odzyskałem rezygnując całkowicie z alkoholu.
Dobrze jest mi tak jak jest i wiem, że warunkiem dalszego mojego zdrowia jest abstynencja, jest nie picie.
I w porządku, akceptuję to ograniczenie, które dało mi prawdziwą wolność, (uwielbiam ten pozorny paradoks, akceptuję siebie w tej swojej chorobie i akceptuje swoje życie wynikające z ograniczeń, ba nawet je kocham właśnie ze względu na te ograniczenia bo dziecku nim poznałem prawdziwe życie.
Pozdrawiam

Kiedy myślisz, że już nie możesz to nie musi oznaczać, że nie możesz, kiedy myślisz, że możesz, to równie dobrze możesz się mylić. Mów swoim myślą sprawdzam, ponieważ, to nie myśli budują nasze życie, ale nasze dzialania lub ich brak.
Ostatnia edycja: 2020/11/30 04:20 przez: siwy
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: Jurek, szekla, andrzejej, kotnaboso, Waldek, Zakapior, hipek, Piotrek_scyzoryk, darek70, Teo70, Annaannaanna

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2020/11/30 05:40 - 2020/11/30 05:48 #204 przez Tomoe
Co trzeba mieć w głowie, żeby utożsamiać powrót do zdrowia z powrotem do możliwości picia alkoholu? Zapewne żal po stracie i tęsknotę za piciem.
Czy utożsamianie zdrowia z możliwością picia trucizny w celu zmienienia swojej świadomości jest zdrowe?
Nie, to jest tok myślenia człowieka chorego, który jeszcze nie wyzdrowiał.

A czy utrzymywanie abstynencji od alkoholu i brak jakiejkolwiek tęsknoty za piciem jest symptomem choroby? Piłam alkohol, szkodziło mi to bardzo, ale nie potrafiłam przestać tego robić, byłam chora, owładnięta obsesją umysłową, niepoczytalna, szalona. Teraz jestem trzeźwa, zdrowa na ciele i umyśle, więc zachowuję rozsądek i nie robię tego, co mi szkodzi. I nie tęsknię za tym. To jest oznaka zdrowego rozsądku, który został mi przywrócony.
Czy abstynencja od alkoholu oznacza chorobę? Czy wszyscy abstynenci są chorzy? Łącznie z niepijącymi alkoholu dziećmi i nastolatkami?

Mądrzy ludzie to ci, którzy słuchają innych mądrych ludzi i zmieniają zdanie. (Hal Wyler)
Ostatnia edycja: 2020/11/30 05:48 przez: Tomoe
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: andrzejej, kotnaboso, Waldek, Zakapior, hipek, Katarzynka77, Piotrek_scyzoryk, darek70, Teo70, Annaannaanna

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2020/11/30 05:42 #205 przez Piotrek_scyzoryk
Piotrek_scyzoryk odpowiedział(a) w temacie Idiotyczne pytania pojawiające się w procesie trzeźwienia.
Cieszę się, że nie mam takich dylematów. W ogóle na co dzień nie zastanawiam się nad tym czy istnieje, istniałoby dla mnie picie kontrolowane, czy wyzdrowiałem czy nie. Picie jakiegokolwiek alkoholu jest całkowicie po za moimi zainteresowaniami. Nie tęsknię za tym i nie mam potrzeby się nad tym rozwodzić. Tak samo jak nie zastanawiam się nad piciem Domestosu czy oleju silnikowego. Alkohol to jest coś czego po prostu nie tykam. Nie gdybam nad tym. Kiedyś pewnie kontrolowałem ile wypijam, kiedy skończyć, ale czy było w tamtym życiu cokolwiek lepszego od całkowitej abstynencji której teraz się trzymam? Z mojego punktu widzenia - nie. Nie ma za czym tęsknić. Gdyby teraz ktoś mi powiedział, że istnieje tabletka, która leczy z alkoholizmu na 100%, że można zresetować system do zera, to powiedziałbym - no spoko, ale nie jestem zainteresowany. Samo zachowanie trzeźwości umysłu jest dla mnie na tyle atrakcyjne i tyle mi przynosi profitów, że nie chcę niczym tego niszczyć ani ograniczać.
Ostatnio trochę mi się zwaliło na głowę (chyba prawo serii ^^) ) ale gdybym zamulał sobie czymś umysł to raczej nie ogarnąłbym tego wszystkiego na takim poziomie, a tak to niteczki już połapane i przynajmniej na razie dalej się nie pruje.
Pozdrawiam.

Piotrek alkoholik.

"To smutne, że głupcy są tak pewni siebie, a ludzie mądrzy, tak pełni wątpliwości."
Bertrand Russell
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: kotnaboso, Tomoe, Waldek, Zakapior, Katarzynka77, Teo70, Annaannaanna

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Pietruszka
2020/11/30 06:52 #206 przez Pietruszka
Programy terapeutyczne ukierunkowane na picie kontrolowane mają za zadanie ściągnąć naiwnego klienta jakim jest alkoholik. Jest to w 90% chwyt reklamowy. Wielu trzeźwiejących alkoholików marzy o piciu kontrolowanym, więc jeśli ktoś im to obieca to chętnie pieniążki na terapię wyłożą. Pozostałe 10% to rzetelne terapie które mają hasłem kontrolowanego picia ściągnąć tych którzy nigdy nie zaczęliby się leczyć ze względu na lęk przed całkowitą stratą możliwości picia. Cały haczyk polega na tym, że te osoby ograniczając picie widzą coraz więcej korzyści i w końcu część z nich decyduje się na abstynęcję.I to jest celem tej terapii. Jest też malutki promil osób które wracają do picia kontrolowanego tylko w ich przypadku nie sposób do końca określić czy byli uzależnieni. Jest dużo artykułów i badań na ten temat na stronach amerykańskich. Ja próbowałem terapii ograniczającej. Nie działa.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2020/11/30 07:41 #207 przez hipek

Anetka napisał: Hipek jak wyzdrowiejesz.... ale tak na dłużej, to daj znać. Tylko nie zapomnij wcześniej pić kontrolowanie winmer bo że ktoś pisze to jedno, a my dzielimy się własnymi doświadczeniami. Ja bynajmniej nie znam nikogo takiego, ale znam mnóstwo takich, co próbowali i do dziś nie potrafią podnieść się z kolan, lub już są po drugiej stronie.

:czesc: Anetko to że do tej pory nikogo nie znałaś kto wyzdrowiał z alkoholizmu nie znaczy, jak przeczytasz poniżej, że ich nie ma. Przeczytaj post Siwego czy Tamoe. Na tym portalu jest jeszcze kilka osób, które wyzdrowiały z alkoholizmu i jeżeli będziesz chciała podziela się z Tobą doświadczeniem, jak to osiągneli. Z beznadziejnego stanu ciała i umysłu WYZDROWIAŁEM. Wyzdrowiałem z choroby alkoholowej tak jak miliony alkoholików na całym świecie. Wyzdrowiałem tak ,,na dłużej" Nie mam żadnych problemów z alkoholem. Jak pobędziesz dłużej tu na portalu, czy pójdziesz na mitingi spotkasz dużo więcej ludzi którzy zostali wyleczeni z choroby alkoholowej. Od dzisiaj możesz już mówić, że znacz trzech użytkowników tego portalu, którzy pokonali chorobę, nie walcząc z alkoholem.
:czesc: Anetko. Pogody Ducha i wiecej wiary życzę.
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: kotnaboso

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2020/11/30 08:05 #208 przez lukasz1123
Cześć. Zadam takie pytanie. Czy wyzdrowienie z alkoholzmu, to ma znaczyć, że w ogóle dana osoba nie pije, czy pije w sposób kontrolowany? Jeśli to drugie, to jak pije się kontrolowanie? Raz w tygodniu, miesiącu, roku, dziennie? Kieliszek wódki, łyk piwa, czy duszkiem flache?
Czy osoba uzdrowiona z alkoholizmu ma takie rozkminy, czy idzie z nurtem sytuacji, gdzie rozpoczyna picie, np. bo pada, bo nie pada, bo są imieniny Ani ("ani moje, ani twoje"). Czeka na okazję do wypicia, szuka jej na siłę?
Gdy jeszcze łoiłem, to też czytałem nt terapii, która ma na celu ograniczać picie. A dlaczego? Bo mój umysł, pijany umysł szukał wymówki do upojenia się. Nie ważne, że nigdy nie skończyłem na jednym piwie, jednym kieliszku. Zawsze musiałem się dobić. A gdy sytuacja mnie zmuszala do ograniczenia nażłopania się, opracowywałem plan, by to nadrobić. I tu świetnie działał mechanizm iluzji i zaprzeczenia. Chyba każdy, kto jest tego świadom tak robił. Na bank znajdzie się ktoś, kto poda milion przykładów, że tak nie robił, a po prostu nie chce się do tego przyznać.
Nie odkryje Ameryki, że do uzależnień mają niektórzy predyspozycje. Ja do takich osób należę i dla mnie taka "terapia" to kolejne oszustwo. Z góry wiem, że choćbym dzisiaj miał tylko wypić, to nie dam rady zrobić tylko dzisiaj. Pewnie, zmusze się na du, sory rzyciościsku do nie picia, ale wynikać to będzie tylko by coś udowodnić komuś, że umiem pić kontrolowanie. Zdarzały się imprezy, gdzie dzielnie odmawialem, ale po przyjściu do domu zerowałem flache prawie na raz.
Gdzieś te terapie przeznaczone są dla ludzi w fazie ostrzegawczej, gdzie w jakimś stopniu potrafią zahamować niepohamowana chęć napicia się. Ja tak nie mam i nawet tego nie próbuję, bo wiem, że to się nie uda.
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: kotnaboso, Waldek, hipek, Pietruszka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2020/11/30 08:13 #209 przez ursa
Powiem tak: jeśli w Twojej głowie, głowie bardziej lub mniej trzeźwego alkoholika, pojawi się takie pytanie, jeśli zacznie świtać taka zgubna nadzieja, to znak, że masz problem i to wielki.
A lekarstwem na to jest kontakt z drugim trzeźwiejącym alkoholikiem i przypomnienie sobie jak bardzo alkohol Cię sponiewierał.
Dla alkoholika nie istnieje powrót do kontrolowanego picia. Koniec i kropka.
Pozdrawiam @};-

" Wszystko czego kiedykolwiek pragnąłeś, jest po drugiej stronie lęku"
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: kotnaboso, Waldek, Katarzynka77, Pietruszka, Krysia 1967

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2020/11/30 08:27 #210 przez leszek277
Witajcie . Pietruszka podzielam Twoje zdanie , niektórzy ludzie dla pieniędzy zrobią wszystko . Nawet kosztem zdrowia innych . Taki teraz świat .
Zaczynałem przygodę ze zdrowieniem gdy były jeszcze poradnie odwykowe .
Mówiono wtedy alkoholizm to nawyk . Ot tak po prostu w skrócie - przywykłeś to odwykniesz . Jest tak do tej pory ze współuzależnieniem . uważam że są to nawyki , cechy nabyte od osoby pijącej które można trwale wyleczyć przy dobrej terapii .
Ale z alkoholem już nie , uznano go za chorobę . Poznawałem różne fazy alkoholizmu , mechanizmy , znalazłem to wszystko u siebie . Tak , uczono mnie na terapii że choroba alkoholowa to choroba przewlekła , wtórna . Nie leczona postępująca prowadząca do śmierci . Prowadząca w ten sposób do śmierci że przecież nie pisze nikomu na grobie "umarł z picia" . Wtórność to to że alkohol powoduje inne choroby na które się umiera . Po prostu jest trucizną i to taka mocną ze trzeba jej używać rozcieńczonej . Nie ważne jaki smak się temu nada jaką etykietkę . Dla mnie istotą tej choroby jest to że nie mogę pić kontrolowanie . Wszystko mogę jako alkoholik , mogę nawet pić . Ale kontrolowanie nie dam rady . Jedynie co mogę w chorobie przewlekłej z medycznego punktu widzenia to zatrzymać jej skutki . Dla mnie oznacza to nie picie .
Weszliście w temat terapi kontroli - dla mnie to ściemnianie ludziom by opóźnić jak najdłużej przechodzenie z jednego etapu picia w drugi .Na pewno nie zatrzymywanie tego . To może tak w skrócie jak ja to rozumuję .
Nie My nie jakieś doktory nie WK i inne rzeczy . Po prostu jak ja .
Podkreślam to ja bo nie chcę nikogo przekonywać , po prostu taki jest mój punk widzenia wynikający z moich doświadczeń .
Co zaś się tyczy nie "medycznego" (też moja nazwa ) punktu widzenia .
Tak . Wypracowałem sobie przekonanie że nie picie jest normalnością , zdrowym stylem życia . I dla nie życie takim stylem jest zdrowe . Znikły ograniczenia . Żyję normalnie i tu można by rzec zdrowo . Oczywiście według mojego pojmowania rzeczywistości . Ludzie pijacy ,dużo alkoholików którzy przestali pić uważają za normalne życie takie gdzie pije się kontrolowanie i nieraz słyszę na mitingach - ja już nie będę mógł pić normalnie - używają słowa normalność nie do siebie tylko do tego co jest chore ( w moim pojmowaniu) . Nie tworzą swojej zdrowej normalności przez co mają długie lata poczucie niższości , winy . Nieraz ktoś nie pije a to myślenie że tamten świat pijących jest normalny zostaje do końca .No i zawsze będzie czuł się chory . Dla mnie naturalnym stanem człowieka jest nie picie . A że tradycja , przyzwolenie społeczne , akurat żyję w kraju gdzie się pije często . Na całym świecie tak nie jest . Usłyszałem raz i wziąłem - tylko śnięte ryby płyną z prądem . Pozdrawiam :grin:
Następujący użytkownicy podziękowali za tą wiadomość: kotnaboso, Waldek, hipek, Katarzynka77, Pietruszka

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.